Nowy Rok, nowy kalendarz.

Nowy Rok, nowy kalen­darz. Brzmi zna­jo­mo? Sto­su­ję kalen­da­rze książ­ko­we już pra­wie 20 lat. Bywa­ły lata, w któ­rych kalen­darz był zapi­sa­ny od deski do deski. Bywa­ły lata, gdy w kalen­da­rzu snu­ły się po kart­kach poje­dyń­cze wpisy.

Na prze­ło­mie lat zmie­nia­ły się moje potrze­by wzglę­dem kalen­da­rza, jego uło­że­nia i designu.

Kie­dyś kalen­darz słu­żył mi bar­dziej jako pamięt­nik. Na stu­diach, a zwłasz­cza w cza­sach mojej naj­więk­szej aktyw­no­ści Samo­rzą­do­wej, kalen­darz był nie­od­łącz­nym ele­men­tem moje­go dnia. Wte­dy poma­gał mi ogar­nąć zada­nia i trzy­mać się ter­mi­nów. W latach „sie­dze­nia z dzieć­mi w domu” kalen­darz świe­cił pust­ka­mi, ruty­na była tak ruty­no­wa, że nie było cze­go notować…

Od kie­dy pro­wa­dzę gospo­dar­stwo rol­ne od wte­dy w kalen­da­rzu zapi­su­ję waż­ne infor­ma­cje: kie­dy były przy­mroz­ki, daty sie­wu, klu­cie czy poro­dy. To w kalen­da­rzu pro­wa­dzę zapi­ski i tym jak co i ile wyro­sło. Kalen­da­rze sta­ły się wie­lo­to­mo­wą książ­ką z moje­go życia.

Od lat dosta­wa­łam kalen­darz książ­ko­wy od moje­go Męża i zawsze byłam zado­wo­lo­na. W tym roku jed­nak zna­la­złam zupeł­nie nowy, pięk­ny kalen­darz pod choinką.

Bar­dzo dzię­ku­ję Anioł­ko­wi za taki prezent 😉

Kalen­darz sam w sobie pięk­ny, ma cie­ka­we zapro­jek­to­wa­ny układ i z pew­no­ścią umi­li mi pro­wa­dze­nie wszyst­kich tego­rocz­nych zapisów.

A Wy lubi­cie pra­cę z kalendarzem?

Pozdra­wiam, Elżbieta 

PS. Jeśli uda­ło Wam się prze­czy­tać dzi­siej­szy post koniecz­nie zostaw­cie ślad w komen­ta­rzu pod postem lub na Face­bo­oku. Może­cie też udo­stęp­nić go dalej w sie­ci. Dziękuję!

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *