Grzyby leśne

Grzy­by leśne to bar­dzo smacz­ne dary jesie­ni. Oczy­wi­ście ich zbie­ra­nie jest uzna­wa­ne za pokski sport naro­do­wy. Ja jed­nak myślę, że war­to­ścią doda­ną w tym przy­pad­ku jest kon­takt z natu­rą, ruch na świe­żym powie­trzu i kre­atyw­ność przy przetwórstwie.

Ja nie jestem wiel­kim fanem grzy­bo­bra­nia, cho­ciaż każ­de­go roku sta­ram się cho­ciaż raz uczest­ni­czyć w tej aktywności.

Grzy­bów rów­nież nie spo­ży­wam jakoś spo­ro. Słu­żą mi jako oka­zjo­nal­ny doda­tek do zupy. Tak­że oso­bi­ście nie potrze­bu­ję ich wie­le, i rów­ne nie­wie­le się na nich znam.

A gdy już grzyb mam i zosta­ły one zaak­cep­to­wa­ne przez kogoś kto na grzy­bach się zna, to robię z nich pro­sty i uni­wer­sal­ny dodatek.

Oto mój spo­sób na prze­cho­wy­wa­nie grzy­bów leśnych.

Grzy­by leśne obmy­wam, jeśli trze­ba obie­ram i deli­kat­nie osu­szam ręcz­ni­kiem papierowym.

Kro­ję na dowol­ne małe kawałki.

Sma­żę na maśle z dodat­kiem odro­bi­ny soli.

Gdy grzy­by będą już usma­żo­ne to wyłą­czam gaz i pozwa­lam im prze­sty­gnąć. Jed­nak nie tak dłu­go, by masło stężało!

Prze­stu­dzo­ną potra­wę paku­ję do worecz­ka stru­no­we­go i roz­kła­dam na płasko.

Za pomo­cą tępe­go noża lub jakiejś drew­nia­nej szka­tuł­ki ”kro­ję” grzy­by w worecz­ku w pro­sto­ką­ty lub kost­ki. Two­rzą się mini por­cje grzybów.

Wore­czek wkła­dam na pła­sko, naj­le­piej na desce do kro­je­nia, do zamrażarki.

Po zamro­że­niu deskę oczy­wi­ście wycią­gam, a grzy­by ukła­dam w zamra­żar­ce w dowol­ny wygod­ny sposób.

Takie grzy­by leśne cze­ka­ją na odpo­wied­nią porę. Por­cję wycią­gam z worecz­ka wte­dy kie­dy są potrzeb­ne. To takie moje kost­ki grzy­bo­we do zupy.

Pole­cam spróbować!

Pozdra­wiam, Elżbieta 

PS. Jeśli uda­ło Wam się prze­czy­tać dzi­siej­szy post koniecz­nie zostaw­cie ślad w komen­ta­rzu pod postem lub na Face­bo­oku. Może­cie też udo­stęp­nić go dalej w sie­ci. Dziękuję!